niedziela, 22 czerwca 2014

Szampon ultimate repair Gliss Kur

Ostatnio borykając się z masa problemów z moimi włosami wciąż szukam tego idealnego szamponu. I tak też natrafiłam na kolejny odbudowujący szampon do włosów suchych i zniszczonych. Przyznam, że nigdy nie myślałam że mam suche włosy, bo zawsze mi się szybko przetłuszczały, ale od czasu jak mam długie, prawie do łokci to zaczęły mi się także strasznie plątać. I jedyne szampony które znajdowałam do włosów zniszczonych były także do włosów suchych, tak też postanowiłam je wypróbowywać. Gliss Kur to kolejny szampon, już chyba 4 jaki w ostatnim czasie kupiłam. Bardzo spodobało mi się nietypowe opakowanie w kolorze czarnym, gdyż zazwyczaj producenci chcą nas zachęcić kolorami, choćby ostatnia mocna promocja Elseve L'oreal w mocnym rzucającym się w oczy niebieskim kolorze. Swoja droga na koniec marca wysłałam 3 kody ich produktów w związku z promocja, aby dostać zestaw do włosów, i do dnia dzisiejszego cisza. Znając moje szczęście pewnie dla mnie zabrakło ;(

No ale wracając do Gliss Kur to zaskoczył mnie on swoimi właściwościami i dlatego postanowiłam się tym z Wami podzielić.

Producent na swojej stronie reklamuje szampon jako:

Skuteczna pielęgnacja mocno uszkodzonych włosów: SZAMPON ULTIMATE REPAIR regeneruje bardzo zniszczone i suche włosy oraz zapewnia im większą odporność i połysk.
Specjalna formuła z trzykrotnie skoncentrowanym kompleksem płynnej keratyny, precyzyjnie regeneruje uszkodzenia włosów oraz odbudowuje ich strukturę. Wypełnia pęknięcia i redukuje łamliwość włosów aż do 95%. (zrodlo: http://www.glisskur.schwarzkopf.pl)

I choć przy pierwszym użyciu byłam załamana, na głowie siano i za nic nie mogłam się rozczesać, jak się jednak okazało winna była odżywka do włosów, którą zastosowałam. Jakoś nie współgrała z szamponem i tym samym oba produkty więcej narobiły szkód niż pomogły. Za drugim podejściem postanowiłam że umyje głowę dwukrotnie, podobno w ten sposób najpierw myjemy zanieczyszczenia z włosa, później szampon dopiero ma możliwość wniknąć wgłąb. Jaka w tym prawda nie wiem, ale nie użyłam także żadnej z moich cudownych odżywek, bo odżywki Gliss Kur nie zakupiłam z tej samej serii.

I tu efekt był o wiele lepszy. Dzisiaj stosuje już ten szampon 7 raz i przyznam, że zaczynam zauważać jego działanie. Włosy pięknie się rozczesują, nie mam siana na głowie. nawet mam wrażenie jakby lekko mi się powiększyła ich objętość na głowie.

Szampon ma kremowa konsystencje, dlatego początkowo miałam wrażenie że w ogóle się nie pieni, za to ma zapach nijaki. Jeszcze w trakcie mycia jest w miarę przyjemny, ale po wyschnięciu włosy pachną jakoś chemicznie. No ale co tam ważne że pomaga. Oczywiście po umyciu i to chyba jest najważniejsze, nie mam w zwyczaju ich czesać ani suszyć, dlatego czekam aż same wyschną, tylko delikatnie przeczesuje pasma palcami. Dotychczas było to niemożliwe, włosy miałam tak splatane, że po całkowitym wysuszeniu nie mogłam w nie włożyć żadnej szczotki. I do tego traciłam garść włosów minimum. Słyszałam o jakiejś magicznej szczotce tangle deezer czy jakoś tak, ale nie uśmiecha mi się płacić za nią tyle ile ona kosztuje, bo nie wierzę w jej magiczne działanie, a w normalnej sprzedaży jej nie widziałam tylko przez internet..

Mi osobiście szampon bardzo przypadł do gustu. Szczerze polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz